wtorek, 25 marca 2014

Torba na pora






Heisann!
Eg har sydd en veske til en konkurranse. Tusen takk til Dilla for motivasjon! Dette er ikke akkurat som på tegningen men eg er fornøyd uansett.


Każdy powinien mieć torbę na pora. Torba na pora musi być elegancka i szykowna. Dlatego uszyłam sobie takie coś. Nie dość, że pomieści zdrowe pory, to jeszcze ekonomicznie zużyłam na jej uszycie same resztki z resztek resztek. Jestem z siebie bardzo dumna. Dziękuję Dillo za mobilizację!











środa, 5 lutego 2014

Masz sześciokąty - uszyj sobie piłkę

Pamiętacie świąteczne sześciokąty? Wystarczy dodać do nich pięciokąty i mamy gotową piłkę do nogi. Szalenie praktyczną patchworkową piłkę do nogi.

Jeżeli marzycie o takiej piłce, to pokażę Wam, jak sobie taką zrobić.


JAK USZYĆ PIŁKĘ

1. Inspirowałam się tą oto instrukcją, zamieniłam jednak maszynę na igłę i przytulną kanapę.

2. Trzeba przygotować 20 sześciokątów i 12 pięciokątów. Wskazane jest zużycie wszelkich skrawków i skraweczków. Wiem, że je macie i skrzętnie przechowujecie. 

Instrukcję przygotowania sześciokątów i ich zszywania znajdziecie tutaj.



3. Zszywamy wszystko razem. Elegancko... na okrętkę wg schematu przedstawionego tutaj.




4. A teraz, bardzo instynktownie, zszywamy wszystkie części razem. Zasada jest prosta, najbliższe części zawsze do siebie pasują. Zszywanie radzę rozpocząć od środka - u mnie punktem wyjściowym był zielony pięciokąt.




5. I szyjemy na okrętkę, na okrętkę, aż już nie będzie czego zszywać. Zostawiamy dziurę do wywleczenia zwierza na drugą stronę i zabieramy się za usuwanie fastrygi i papierowych form.





6. Wypychamy całość czym tylko chcemy! U mnie poświęcona została poduszka z Ikei. I Tak była cała wymacana i rozplaskana - to się nazywa recycling!
Dziurę zszywamy... na okrętkę oczywiście.


7. Teraz trzeba się cieszyć swoją nową i niezwykle praktyczną patchworkową piłką.
Następnym razem postaram się zrobić piłkę o połowę mniejszą. Wymiary możecie zmieniać dowolnie, wszystko zależy od Waszych potrzeb.





Miłej zabawy!


wtorek, 28 stycznia 2014

Co Mikołaj? Część 2

Oto rzecz w uszyciu bardzo prosta. Słuchać się mnie i już siadać do maszyny. Każdy przecież potrzebuje eleganckie kuchenne wdzianko. Wdzianko szczególe, bo jak nam się pobrudzi jedna strona, to zawsze można obrócić na drugą:D. Jak się pobrudzi góra, to wystarczy schować ją w spódnicy.
Oto zdjęcia autorstwa obdarowanej, a tutaj tutorial, który mnie zainspirował. Może gdybym z niego skorzystała jak należy, fartuszek wyglądałby o niebo lepiej. Może.

Ps. Modelce kłaniam się nisko, tak nisko, jak tylko mogę!











Dla ciekawskich - materiały kupiłam w stoff og still

czwartek, 26 grudnia 2013

Co Mikołaj w worku niesie. Część pierwsza.

Jestem nadwornym elfem Mikołaja i w trosce o jego kręgosłup, postanowiłam zrobić dla najbliższych puchowe prezenty. Nic bardziej nie raduje, jak wiewióreczka oraz jeżyk. Chociaż wszyscy wiemy, że jeże mają pchły, a wiewiórki są niebezpieczne (spróbujcie schować do torebki orzeszki, które wcześniej widziały - tylko bez podtekstów moi drodzy), to i tak rozczulają.










Szaro-pomarańczowa poducha wzbogaciła mój słownik w barwne wulgaryzmy. Więcej tutaj składania i prasowania niż faktycznego szycia. Efekt, hm....załóżmy, że na pierwszy raz i zdjęcia z daleka, bardzo zadowalający. Jak już będę bardzo stara, to uszyję w ten sposób całą narzutę. A co, trzeba mierzyć wysoko. Korzystałam z pomocy tej Pani, chociaż w rezultacie opracowałam własną technikę - tak, to brzmi dumnie.







piątek, 6 grudnia 2013

cicho sza

Cisza jak śniegiem zasiał. Ale nie jest tak źle, jak to blogowe karty pokazują. Zakopałam się w swojej drewniano-betonowej chatce i szyję. Mam jednak taką umowę z Mikołajem, że dopiero po świętach sprawię Wam dodatkową przyjemność. Teraz cicho sza - naelfiam prezenty.

Ten prezent mogę jednak pokazać, bo obdarowana, co prawda ma już oczy, ale przez tłuszcz na brzuchu i tak nie widzi (haha!).

Pierwszy Krysiny paczłorek.






sobota, 2 listopada 2013

megapoczwarek

Drodzy Państwo. Oto on! Bardzo duży pan patchwork w stylu retro babci. Szyło się przyjemnie, tylko w moim małym mieszkanku nie było jak tej gadziny rozłożyć i przygotować do pikowania. Biorąc pod uwagę potrzeby moich patchworków, zdecydowałam się wczoraj przeprowadzić na nieco większe przestrzenie. Czegóż się dla nich nie robi. Tak prezentuje się on i piękna norweska jesień.



 

 

  





środa, 18 września 2013

najprostszy paczłorek świata

Oto i on, prostota i przyjemność. Uszyty z materiałowego zawijańca i później bezczelnie pocięty na trzy bloki. Nie ma to jak uszyć paczłorka w jeden dzień. No dobra, przyznam się, pikowanie i lamówkowanie oddałam w dobre ręce mamy!

I tak oto 4 ręce stworzyły fioletowy kocyk.